Neomix artykuły

Życie kręcące się wokół gier

W liceum uwielbiałem wszelkie gry karciane. Zarówno te, do których wystarczy standardowa talia, jak i polegające w dużej mierze na kolekcjonowaniu kart, jak „Magic: The Gathering”. Mieszkałem w małej miejscowości, w której nie było zbyt wielu graczy w MTG. Może i dobrze – dzięki temu wydałem na tą grę znacznie mniej pieniędzy, niż gdybym brał ją na serio i startował w turniejach, które są licznie organizowane na całym świecie.

Jeśli chodzi o gry wykorzystujące standardową talię kart, chyba najwięcej czasu spędziłem grając w tysiąca. Najpierw z rodziną, gdy zjeżdżała się na wakacje, potem z kolegami na studiach. Byłem dobrym graczem, choć tysiąc ma to do siebie, że jeśli w rozgrywce bierze udział dwóch mocnych zawodników, decyduje losowość – istnieje poziom, powyżej którego żadną miarą nie da się znaleźć.

Również na studiach w moim życiu pojawiła się gra w pokera. Nigdy nie grałem na wysokie stawki – gra była rozrywką towarzyszącą spożywaniu różnorodnych trunków. Graliśmy na zapałki. Pudełko zapałek kosztowało pięć złotych, więc ten, który zgarnął całą pulę zarabiał realne, choć niewielkie pieniądze. Zabawa była przednia, a dzięki małym stawkom unikaliśmy konfliktów występujących w rozgrywkach o poważne pieniądze – również wśród naszych studenckich kolegów. Sytuacje, w których jeden gracz, podejrzewając drugiego o oszustwo użył pięści, nie należały wcale do rzadkości i całe szczęście, że udało nam się oszczędzić sobie podobnych, niezdrowych emocji.

studencka zabawaTo były czasy, zabawa do rana i to beztroskie podejście do życia, bez żadnych obowiązków.

Na studiach zacząłem też mieć stały dostęp do internetu, dzięki czemu odkryłem gry online. Raczej rzadko zdarzało mi się wybierać gry karciane – dosłownie kilka razy zagrałem w pokera i w tysiąca, bo tak jak wspominałem wcześniej, ta gra na pewnym poziomie staje się po prostu nudna. Lubiłem natomiast gry bez rankingów, jak kalambury i strategiczne gry sieciowe. Nigdy nie osiągnąłem jednak takiego poziomu wsiąknięcia w daną grę, żeby płacić za ułatwienia i dodatki, na których ich producenci zarabiają pieniądze.

Nie da się jednak ukryć, że na gry online poświęciłem niemało czasu, a duże platformy oferujące niejeden raz ciekawe bonusy pokerowe – http://stargamesbonusy.pl nie były wstanie przekonać mnie i skusić do gry. Dziś jedyne gry, z którymi mam styczność, to gry planszowe, które umilają nam czasami spotkania towarzyskie. Na gry komputerowe i hazard szkoda mi czasu i pieniędzy. Nie wiem, czy to dorosłość, czy raczej starzenie się.

No comments

Dodaj komentarz