Przejęcie servera w Tibi wymaga poświęcenia sporych ilości czasu.. Nie mówię tutaj o czasie spędzonym na expieniu (bo jak wiadomo nikt już w dzisiejszych czasach nie expi) tylko raczej na czasie „gotowości” czyli czkeaniu na przeciwnika przy masslogach i tak dalej. Więc logujemy się na server naszą postacią 1 poziomową i uderzamy na raty. Kiedy wyjdziemy z rooka wystarczy minimalnie poexpić samemu, aby postać dawała sobie radę na bocie i .. ustawić bota.

I tak przez najbliższe dwa miesiące. Non stop ustawiamy bota na różnych potworkach, w zależności od naszego poziomu i po prostu zdobywamy kolejne lvle. Kiedy już wybijemy się troszeczkę nasza ekipa powinna zaczać się „wozić”. Przejąć server jest łatwo – wystarczy wywołać wojnę z najsilniejszym przeciwnikiem. Kiedy ją jużwygramy to server należy do nas. Pamiętajcie o jednym – nawet, jeżeli wygrywacie to należy za wszelką cenę zabijać wrogów na expowiskach – nie dajcie im expić.

Sami za to expcie jak najdłużej, jednak uważajcie na bota – może się okazać, że w nocy zaatakuje was kilka osób i nawet najlepszy bot nie wyleczy się (zwykle leczenie ustawia się ekonomicznie, prawda? ;P) Dlatego nie bójcie się walki – przejmowanie server to super zabawa. Pamiętam jak biliśmy się z przeciwnikiem po 50 lvl wyższym – to była dopiero rzeź. Nas było mniej i mniejsze lvle, jednak zawsze byliśmy online wszyscy, u nich niekoniecznie. To się nazywa zgranie. Panowanie jednakże jest dosyć nudne, gdyż nie ma co robić. Nie ukrywam, że bicie ciągle lvli jest kurewsko nudne, prawda? Oczywiście pomagamy sobie botami ale o tym później. Generalnie jeszcze jeden wielki minus (znów związany z wojną) OTSów.. mianowicie na największym Open Battle na OTSie w jakim uczestniczyłem brało udział.. no nie wiem, może z 50 osób? Tymczasem na RL Tibi często po jednej ze stron jest o wiele więcej.. z tego co pamiętam, ludzie opisywali OB (widziałęm filmiki itd.) w którym brało udział ponad 300 osób.. to dopiero musiała być siekana 😉

Trup za trupem, przecież jeżeli na ekrani widzi Cię 40 przeciwników to nie ma opcji, żebyś zdążył się wyleczyć. Uciec też nie możesz, bo przecież wszędzie dookoła masz sojuszników/przeciwników, którzy blokują drogę. Popchnąć ich też nie popchniesz, bo z kolei oni też dookoła siebie mają masę ludzi. Więc generalnie nieciekawie. Nigdy nie brałęm udziału w takim OB. I jak się zastanowię, to chyba nawet bym nie chciał. Bo jeżeli mam super mega lvl to przy najbliższej okazji dostanę kombo za 15 tysięcy życia i raczej nie przeżyję tego 😉 Widziałem na filmiku 280 MSa z założonym wszystkim co realne do uodpornienia.. złożył się po jednej salwie.

Dlaczego? No cóż, stone skin amulet, might ring, mana shield.. nie pomogło. Jeżeli wali w gościa ponad dwudziestu sorców na 100+ lvlu, paladynie, knighci i inne syfy za łączną sumę dmg 15 tysi to raczej mała szansa na przeżycie.

Fakt, że trzeba to zgrać, ale na dobrą sprawę nawet nie ma takiej potrzeby. Dostanie powiedzmy 10 sdków, zmieni amulet, wypije potiona. Dostaje kolejne 10, znów zmienia amulet i łyka potion. Ale potem zaczynają lecieć cały czas, i NIE MA możliwości przeżycia czegoś takiego.

Jedyne co może taki człowiek robić to czekać na śmierć, bo nawet nie można liczyć na to, że nasi sojusznicy ich pozabijają.. dobra, nawet jakby zginęło 3 przeciwników, to poleci o 3 SD mniej. A uwierzcie mi, jak ktoś kombuje największego lvlem sorka to nie przestanie po śmierci jednej trzydziestej ekipy (lub jeszcze mniejszej jej części).. po prostu spróbują dobić. Bo gdy ten sork (czyli my) ma max many i jest „żywotny” to wali tymi SDkami po 700 i sprawia, że jeszcze łatwiej umierają. No cóż, nie ukrywam, że jak na razie najfajniejsze OB. Są na kilkadziesiąt osób. Ale nie ukrywam również, że nie brałem udziału w większym, więc kto wie.

Ale jak to sobie wyobrażam i widzę jak na filmikach to siędzieje to chyba nawet nie mam ochoty. Znaczy jasne, na OTSie to bardzo chętnie ale na RL Tibi? Podbijasz na OB, kilkanaście minut się ganiacie nawzajem po czym wpadasz gdzies na puste „pole bitwy” i umierasz po kilku sekundach bo jakiś cymbał na wrogim ventrillo odliczył w Ciebie kombo. Beznadzieja, bez kitu.