Policja amerykańska nakryła na gorącym uczynku grupę przestępczą, która specjalizowała się w oszustwach hazardowych. Liczyła ona dziesięć osób, które za miejsce swojej działalności wybrały znane wszystkim Las Vegas. W skład gangu wchodzili naukowcy, w tym matematycy i psycholodzy, których zadaniem było profesjonalne podejście do zagadnienia hazardu.


Jak powszechnie wiadomo, wygrywa się w karty dzięki opanowaniu i zimnej krwi. Szczególnie w pokerze ma ta zasada miejsce, a właśnie ta gra stanowiła ulubioną formę hazardu wspomnianego gangu. Po wcześniejszym opracowaniu wspólnej strategii, w skład której wchodziła wcześniejsza analiza matematyczna i psychologiczna, przestępcy udawali się do kasyna. Zasiadali do stołu i dawali wygrać przeciwnikom, udając niedoświadczonych i naiwnych turystów, chcących się dobrze zabawić. Tym sposobem rzekomy wygrany stawał się ofiarą. Jego ostrożność została uśpiona i decydując się na coraz większe sumy, daje się wciągnąć w grę. Na końcu naiwny turysta łatwo wygrywa z przeciwnikiem, pozbawiając go majątku. Jednakże taka forma gry w pokera nie jest jeszcze zabroniona w Stanach Zjednoczonych. Oszuści przed wejściem do kasyna zaopatrywali się w profesjonalny sprzęt szpiegowski. Na ich wyposażeniu były miniaturowe kamery z wielkim zbliżeniem, pozwalające na podglądanie kart przeciwnika. Miniaturowa słuchawka w uchu zakrytym włosami, pozwalała na ciągły kontakt z pozostałymi członkami gangu. W ustronnym miejscu wtajemniczeni doradcy mogli dokonywać szybkiej analizy matematyczno- psychologicznej. Skuteczność takiego działania była bardzo wysoka, bowiem podejrzewa się, że w przeciągu miesiąca grupa ta była w stanie wygrać ponad sto tysięcy dolarów. Poker jednak nie przyniósł przestępcom szczęścia, ponieważ właśnie przy tej grze zaliczyli oni wpadkę. Policja już wcześniej wiedziała o przybyciu poszukiwanych osób do kasyna.

Podczas próby kontaktu przez słuchawkę z reszta gangu, nastąpiło aresztowanie. Powodem było używanie zakazanych urządzeń, a za takie uchodzą w Ameryce ukryte kamery. Jak widać, trudniej byłoby udowodnić przestępstwa hazardowe. Trzeba było użyć podstępu i zastosować przepisy już istniejące. Najdziwniejsze jest to, że same kasyna milczą na ten temat jak zaklęte. Żadne z nich nie wniosło skargi na aresztantów. Czyżby miejsca te miały coś do ukrycia i lepiej, żeby tego nie rozgłaśniać? A może sprawdziło się powiedzenie, że najgorzej jest okraść złodzieja?